Przegląd naukowy bilansu węglowego polskich lasów — aktualne pochłanianie CO₂, jego malejąca dynamika oraz presje ograniczające zdolność sekwestracyjną drzewostanów w Polsce.
Lasy są dziś jednym z niewielu wielkoskalowych, w pełni naturalnych mechanizmów usuwania CO₂ z atmosfery — ale ich siła nie jest ani stała, ani gwarantowana. Ta strona zbiera aktualne dane liczbowe dotyczące lasów w Polsce z danych Lasów Państwowych, analiz gospodarczych oraz oficjalnych statystyk lesistości kraju.
Polska ma więcej lasów niż jeszcze pokolenie temu, ale ich zdolność do pochłaniania CO₂ z roku na rok spada — paradoks, który tłumaczy wiek drzewostanów, a nie ich powierzchnia.
Wiek drzewostanów. Ponad 2 mln ha powojennych zalesień zbliża się dziś do 80. roku życia — wieku, w którym roczny przyrost biomasy (a więc i tempo wiązania CO₂) naturalnie zwalnia w porównaniu z lasem młodym, intensywnie rosnącym. [2]
Zmiana klimatu. Wyższe temperatury i częstsze susze przyspieszają starzenie się i osłabienie drzew, zwiększając ich podatność na szkodniki i choroby. [2]
Przebudowa drzewostanów. Zamieranie i choroby (m.in. kornik w drzewostanach świerkowych) wymuszają wycinki sanitarne i przebudowę składu gatunkowego, co krótkoterminowo obniża zapas węgla w biomasie. [2]
Dla porównania: same tylko emisje objęte unijnym systemem handlu uprawnieniami EU ETS (energetyka, przemysł, lotnictwo) wyniosły w Polsce w 2024 r. ok. 149,9 mln t CO₂ [4] — obecne pochłanianie CO₂ przez polskie lasy odpowiada więc ok. 27% samych emisji ETS. Lasy łagodzą zmianę klimatu, ale nie zastąpią redukcji emisji u źródła.
Metodyka. Bieżący roczny przyrost grubizny brutto na hektar (średnia z lat 2019–2023, wg WISL) wynosi w Lasach Państwowych 8,9 m³/ha, a w lasach prywatnych 9,8 m³/ha. [11] Pomnożony przez powierzchnię obu form własności (LP ok. 7,40 mln ha, lasy prywatne ok. 1,78 mln ha [11]) daje krajowy przyrost brutto rzędu 83,3 mln m³ grubizny rocznie (pozostałe formy własności, ok. 1% powierzchni, pominięto dla uproszczenia). W 2023 r. pozyskano w Polsce 39,8 mln m³ grubizny. [10] Przyrost netto po pozyskaniu wynosi więc ok. 43,5 mln m³, co — przy tym samym przeliczniku gęstości drewna i zawartości węgla, co w wyliczeniu dot. spalania biomasy powyżej (ok. 0,83 t CO₂/m³) — odpowiada ok. 36 mln t CO₂ związanym w 2023 r.
Zastrzeżenie metodyczne. To wyliczenie pokazuje, że wycinki są już uwzględnione w publikowanej wyżej wartości „obecnego pochłaniania netto" (~40 mln t CO₂ rocznie [2]) — bo pochłanianie netto z definicji liczone jest jako przyrost biomasy pomniejszony o pozyskanie drewna (i dodatkowo o ubytki naturalne — posusz, wiatrołomy, szkodniki — które w powyższym wyliczeniu własnym pominięto, więc rzeczywista wartość netto jest nieco niższa niż 36 mln t). Różnica między obliczeniami własnymi (~36 mln t) a wartością cytowaną w źródle [2] (~40 mln t) mieści się w granicach niepewności metodycznej — inny rok referencyjny, inny współczynnik gęstości drewna i rozszerzenia biomasy (uwzględniający gałęzie i korzenie, nie tylko grubiznę). Powtórne odejmowanie pozyskania od wartości ~40 mln t byłoby błędem podwójnego liczenia tego samego efektu.
Polskie lasy zajmują dziś więcej powierzchni niż jeszcze pokolenie temu, ale cztery powiązane ze sobą presje sprawiają, że ich zdolność do pochłaniania CO₂ z roku na rok maleje.
W Polsce duże połacie lasów założonych w połowie XX w. (m.in. powojenne zalesienia) wchodzą w fazę spowolnionego przyrostu biomasy, co bezpośrednio obniża tempo wiązania CO₂. [2]
Osłabione suszami drzewostany świerkowe padają ofiarą gradacji kornika drukarza, co wymusza wycinki sanitarne i krótkoterminowo obniża zapas węgla zgromadzony w biomasie. [2]
Wyższe temperatury i częstsze susze przyspieszają starzenie się i osłabienie drzewostanów, zwiększając ich podatność na szkodniki, choroby i pożary. [2]
Rosnące, wspierane finansowo spalanie drewna w elektrowniach i ciepłowniach zwiększa popyt na surowiec i presję na pozyskanie drewna w lasach. [8]
Znaczna część tego wzrostu napędzana jest wsparciem finansowym dla energetyki biomasowej — w l. 2011–2020 producenci energii elektrycznej z biomasy stałej otrzymali w Polsce 21 mld zł w ramach systemu tzw. zielonych certyfikatów. [8] Ma to bezpośrednie znaczenie dla bilansu CO₂: spalanie biomasy drzewnej wiąże się z wyższymi emisjami CO₂ na jednostkę wyprodukowanej energii niż spalanie węgla, ropy czy gazu ziemnego — głównie ze względu na niższą kaloryczność i wyższą wilgotność drewna. [8] Ponowne związanie tego węgla przez odrastające drzewa trwa dziesiątki, a nawet ponad 100 lat, czyli znacznie dłużej niż okres istotny z punktu widzenia krytycznej dekady działań na rzecz klimatu. Rosnący popyt na drewno energetyczne konkuruje też o surowiec z przemysłem drzewnym (płytowym i celulozowo-papierniczym), który — zgodnie z zasadą kaskadowego wykorzystania drewna — powinien mieć pierwszeństwo przed jego spaleniem. [8] Obecna większość parlamentarna zadeklarowała w umowie koalicyjnej wprowadzenie zakazu spalania pełnowartościowego drewna w energetyce zawodowej; deklaracja ta, według stanu na wrzesień 2025 r., nie została jeszcze zrealizowana. [8]
Metodyka. Gęstość bazową drewna (t suchej masy/m³) przyjęto dla każdego gatunku wg wartości domyślnych IPCC [9] i uśredniono, ważąc udziałami powierzchniowymi gatunków w polskich lasach (patrz wykres składu gatunkowego wyżej [6] [7]): sosna 0,42; świerk i jodła 0,40; brzoza 0,51; buk i dąb 0,58; olsza 0,45 t/m³ — średnia ważona wynosi ok. 0,45 t s.m./m³. Przy domyślnym udziale węgla w suchej masie drewna równym 0,5 t C/t s.m. [9] i stosunku mas CO₂/C = 44/12 ≈ 3,667, spalenie 1 m³ drewna uwalnia ok. 0,83 t CO₂. W 2023 r. energetyka i przemysł spaliły w Polsce ok. 9,1 mln m³ biomasy drzewnej [8], co odpowiada ok. 7,5 mln t CO₂. Odejmując tę wartość od szacowanego pochłaniania brutto (~40 mln t CO₂ w 2023/2024 r. [2]), pochłanianie netto w 2023 r. wynosi ok. 32,5 mln t CO₂.
Zastrzeżenie metodyczne. To wyliczenie nie jest korektą oficjalnego bilansu netto sektora LULUCF sprawozdawanego do UNFCCC. W oficjalnej sprawozdawczości węgiel zawarty w pozyskanym drewnie opuszcza pulę węgla leśnego już w momencie wycinki — niezależnie od tego, czy trafia do mebli, papieru czy pieca — a emisje ze spalania biomasy raportowane są odrębnie, jako tzw. pozycja pamiętana (memo item), właśnie po to, by uniknąć podwójnego liczenia tego samego węgla. Powyższe ~32,5 mln t CO₂ odpowiada więc na inne pytanie: jaka część węgla związanego przez polskie lasy w danym roku trafia z powrotem do atmosfery w tym samym roku za sprawą energetycznego spalania drewna — w odróżnieniu od węgla, który pozostaje związany na dekady w produktach drzewnych albo w rosnącym drzewostanie. Szacunek zakłada też, że wolumen z raportu [8] odpowiada drewnu pełnowartościowemu — jeśli obejmuje w istotnej części odpady zrębkowe lub korę o innej gęstości, rzeczywista emisja może się różnić o kilkanaście–kilkadziesiąt procent.